FOTO

Szczypiorniści Sandra SPA Pogoni minimalnie słabsi na własnym parkiecie

Wiele emocji towarzyszyło spotkaniu Sandra SPA Pogoni oraz Gwardii Opole. Faworyzowani gości wygrali 27 – 26 i wywieźli ciężko wywalczone 3 punkty i zanotowali pierwsze zwycięstwo w sezonie. Szczecinianie muszą na punkty jeszcze poczekać do następnej kolejki.

- To już chyba tradycyjna naszych meczów w Szczecinie, że emocje są do ostatnich sekund – mówił krótko po spotkaniu II trener gwardzistów Michał Skórski

I faktycznie tak było chociaż początek spotkania zupełnie tego nie zapowiadał. Podopieczni Rafała Kuptela w 9 minucie wyszli na prowadzenie 0 – 3, a pierwszą bramkę dla szczecinian chwilę później zdobył Arkadiusz Bosy. Dużo zmartwień trenerowi szczecinian Piotrowi Frelkowi dostarczył Paweł Krupa, który po 12 minutach miał 2 wykluczenia. W pierwszej odsłonie mecz pod kontrolą mieli goście prowadząc w 25 minucie 5 bramkami, a na przerwę schodzili z 4- bramkową zaliczką.

Co wydarzyło się w przerwie na pewno pozostanie tajemnicą, ale na drugą część spotkania szczypiorniści Sandra SPA Pogoni wyszli zupełnie odmienieni. Wystarczyło 5 minut by ze stanu 13 – 17 podopieczni Piotra Frelka wyszli na jednobramkowe. Później do głosu doszli goście, a poderwał ich rezerwowy bramkarz Mateusz Zembrzycki. W 50 minucie po bramce z karnego Patryka Mauera było 21 – 22, a chwilę później 24 – 22 i piłkę mieli gospodarze. Niestety 4 z rzędu stracone piłki przez gospodarzy spowodowały, że w 57 minucie to podopieczni Rafała Kuptela prowadzili 24 – 26. Zmiany, jednak następowały jak w kalejdoskopie. Minutę przed końcem po bramce Patryka Miłka był ponownie remis. Decydujący cios zadał, jednak po indywidualnej akcji Patryk Mauer, który przypieczętował zwycięstwo gości 27 – 26.

Sandra SPA Pogoń Szczecin – Teterycz, Bartosik – Krupa 5, Rybski 4, Krysiak 4, Miłek 3, Matuszak 3, Bosy 2, Zaremba 2, Radosz 1, Wąsowski, Jońca, Fedeńczak

Gwardia – Malcher, Zembrzycki – Mauer 6, Siwak 5, Zadura 5, Łangowski 4, Jankowski 4, Mokrzki 2, Klimków 1, Zarzycki, Tarcijonas, Zieniewicz,